sfrancuziala
sfrancuziala5.blog.interia.pl
<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Księga gości
 
O mnie
sfrancuziala5
Słówko o mnie
Lubie gotowac, choc nie zawsze mi to wychodzi. A interesuje sie prawie wszystkim o ile jest to ciekawe
Zobacz mój profil
Notki
2012-01-28
Jestem, zyje, zagladam od czasu do czasu, chociaz coraz wiecej moich ulubionych blogow "wymiera" albo zasypia. Szkoda.
Chociaz nie moge nikogo winic, bo i ja przysypiam troche mojego bloga. Ale ostatnimi czasy kiedy juz znajdowalam moment, zeby przysiasc spokonie przed komputerem, absolutnie nic wartego opisania nie przychodzilo mi do glowy. A notki w stylu dzis zrobilam to a jutro moze zrobie tamto sa mdle, nie bede takich serwowac.

Ze sprzedaza mieszkania wciaz nic sie nie rusza. Przychodza od czasu do czasu nowi agenci nieruchomosci. Mowia, ze mieszkanie fajne, podpisuja umowe o sprzedaz a potem o nich ni widu ni slychu. Od czasu do czasu, ktorys sie odezwie, ze mialby zainteresowanych ludzi, albo z nimi przyjdzie, albo spotkanie odmowi, bo sie w miedzyczasie klientowi odwidzialo. I tyle. Meczace to troche jest, bo trzeba szybko wracac do mieszkania, zeby kogos oprowadzic. Trzeba, zeby to mieszkanie jakos wygladalo, wiec Synek nie moze sie swobodnie bawic. Ludzie czesto przychodza ze sporym spoznieniem i czasem nawet za to nie przeprosza. Nie moge swobodnie suszyc prania na srodku salonu, wiec mi sie to w lazience zbiera. Itd, itp. Mam nadzieje, ze sie na wiosne cos ruszy, bo inaczej wycofamy to mieszkanie ze sprzedazy i bedziemy szukac innego rozwiazania.
Bo postanowilismy, ze w najblizszej przyszlosci wyciagne spiralke i zobaczymy co sie stanie...

Synkowi dobrze zrobi towarzystwo, bo sie jako jedynak rozbestwia :)

2011-12-30

Sprawilam Cheri okropny prezent. Gre w wojne na Wii. Mam teraz dzwiek i wszystko na ekranie w telewizji. I nagle wieczory zrobily sie dlugie z mnostwem czasu do wykorzystania. (Skoro beznadziejnych seriali nie da sie ogladac, bo Cheri monopolizuje telewizor)

Zrobie sobie za to paznokcie czerwone i poszperam po internecie :)

Cheri za to sprawil mi cudowny prezent : bilety na koncert Ded hot chili pepers!!!! Beda grali na paryskim stadionie pod koniec czerwca. Juz dawno nie bylam w Paryzu. A Red hodsi... Tak od dawna o nich marze. Cheri potrafi mnie uszczesliwic :)

A Synek tez mial mnostwo prrezentow pod choinka. I z babcia francuska mogl troche poobcowac. Ale wolal ciocie - chyba byla po prostu wobec niego mniej natarczywa. Babcia domagala sie ciagle buziakow, a synus nie lubi jak mu sie ludzie narzucaja. Za to o Ciocie sie teraz jeszcze pyta. Albo wyczul, ze do babci mamy troche rezerw.

2011-12-17
Jak zwykle nie mam czasu pisac.
Ale z trzeciej strony, tez dobrze, bo przynajmniej ciagle cos sie dzieje.
Dzis wieczorem lecimy na koncert lokalnego zespolu. O takiego, nazywa sie Sinsemilia:

www.youtube.com/watch

jak sie da w Polsce wrzucic lacze...

Synek na razie jest grzeczny. Pewnie nie chce rozgi pod choinke dostac... Prawie co weekend go komus na nocke oddajemy. Nie placze za mama, nie marudzi. I ostatnio przepada za ciezarowkami, jak tylko zobaczy jakas, to nam pokazuje, "Camion!" - krzyczy. I jak ogladamy ksiazke z autami to specjalnie pokazuje autobus, mowi, ze ciezarowka i sie smieje. Takie male i juz sie przedrzeznia :D

Nie zdazylam nawet kupic jednego prezentu dla Cheri. Dobrze, ze prezentami Synka zajmie sie Swiety Mikolaj. Nie moge tez sie zdzownic z tesciowa, ktora w tym roku do nas przyjedzie, zeby sie dogadac co do zakupow. A czas mija. W poniedzialek nic nie bede mogla zrobic. Zostanie mi 4 dni na wszystko. A jeszcze chcialabym znalezc tu gdzies sledzie, co jest misja prawie niemozliwa, bo w tutejszych skepach wprzedaja tylko sledzie wedzone, a solonych nigdzie nie upatrzy. A zeby dojechac, do jednego "ruskiego " sklepu trzeba mi godzinke w jedna strone. A czas moj na wage zlota. Najwyzej, jak nie bedzie sledzi, to beda ostrygi - na bezrybiu, tez ryba :)
2011-11-21
Nie poszlam do pracy, Synek zarazim mnie grypa zoladkowa...
I mnie i cheri. A tak dobrze sie zlozylo, ze Cheri mial akurat wizyte u lekarza.

Mi musi do jutra przejsc, bo za duzo roboty mi sie nazbiera. le dzis rano, jak grzalam Synkowi mleko, nogi sie pode mna uginaly i zimne poty przechodzily. Nie mialam sily doslownie na nic, bo caly wieczor i pol nocki spadzilam na wymiotowaniu.

Ile czasu czlowiek moze przezyc tylko na plynach, bo dzisiaj tylko herbatki albo wode popijam.

2011-11-19
Synek zlapaz grype zoladkowa.
Pierwszy raz to z nim przechoze, wiec wczoraj wieczorem byl folklor:
Synek nie chcial jesc kolacji. Cheri powiedzial, ze to tylko kaprys i ma przynajmniej kawalek nalesnika zjesc a potem deser. Synek wiec grzecznie zjadl i grzecznie poszedl do lozeczka spac. 10 minut pozniej placz. Zachodze do pokoju, patrze, a tu spiworek, mis, pizama i pol przescieradla zamalawane.
Zabralam z lozeczka, wytarlam dziecko, przebralam, przytulilam, Cheri zmienil przescieradlo, wyczyscil i przekrecil materac (tydzien temu wywalilam, to plastikowe "pod przescieradlo" co chroni matarac, bo sie zestarzalo i nie zdazylam kupic nowego). Dalam dziecko cieplego mleka, bo bylam przekonana, ze Synek nie strawil winogron, co je jadl u niani na podwieczorek, bo spore kawalki zwymiotowal.
Polozylam spowrotem spac, do czystego lozeczka i dziesiec minut pozniej placz. Lozko na nowo zamalowane i wszystko do okola. Kiedy go wyjelam z lozeczka to i mnie zamalowal... Drugi raz wszystko wyczyscilismy z Cheri. Przytulilam, dalam lekarwstwo na wymioty, pomyslalam, ze juz nic wiecej w brzuszku nie ma i polozylam do lozeczka. 10 min pozniej placz. Synek zwymiotowal lekarstwo i resztki, ktore mial jeszcze w zoladku. Na szczescie mamy drugi matarac... A z koldry (bo oba spiworki juz zamalowane) zabrudzil tylko poszewke. Musialam go wykapac, bo nawet wlosy mial zamalowane. Przytulilam, przeczekalam 2 jeszcze odruchy zwrotne, choc juz nic w srodku biedaczek nie mial i poczekalam az zasnie przytulony do mnie.
Nocke przespal, obudzil sie o szostej rano, bo glodny! A od rana rozwolnienie... Juz jedno body zamalowal, bo sie w pieluszcze nie zmiescilo. Skad mu sie to wszystko bierze?? 

Tak nam dziecko weekend urozmaicilo. Mialam z nim pojechac do miasta, bo nowe buty, bo wyrosl. Mialam wpasc do znajomych oddac zostawione reczy po zeszlotygodniowej kolacji. Mialam skoczyc na targ po warzywa. Mielismy dzis wieczorem pojechac do znajomych na kolacje.

Siedze za to w domu prasuje i piore. Przynajmniej odpoczne :)

A musze opisac przy nastepnej okazji jak wyglada degustacja wina z profesjonalista. Fajna, podobala mi sie :)
2011-11-12
Kazdy weekend powinien miec 3 dni: jednego dnia masz czas na zakupy i sprzatanie, jednego na imprezke a jednego na odpoczynek. W dowolnej kolejnosci.
Ale za to robota w pracy mojej sie kumuluje. Tym razem sie nie wyrobilam w terminie. Juz trudno, ludzie poczekaja na pienazki 2 dni, to nie wyplata. (Bo zajmuje sie kontrola i przelewem pieniazkow za wydatki zatrudnionych dla firmy). Moglabym zrobic to moja robote na odwal i nadlapywac bledy potem, ale mam tego dosyc, potem przez caly miesac takie cos sie za mna ciagnie.

Ech, przesilenie jesienne sie za mna ciagnie, wiecznie zmeczona jestem. Dobrze, ze synek dlugo nie chorowal (bo zlapal jakiegos zlosliwego wirusa, co go przez tydzien trzymal) i teraz jest juz uroczy
.
2011-11-05
Ze sprzedaza mieszkania bedzie ciezko. Bo stracic na nim nie chcemy, wiec za tanio nie sprzedamy a okres jest akurat nieciekawy - media strasza kryzysem i w maju przyszlego roku beda wybory prezydenckie i ludzie czekaja, kto wygra w wyborach, bo rozmaite podatki i prawa moze to zmienic. Tak, ze ludzi zaiteresowanych malo, no i przeciez kupno mieszkania jest powazna decyzja, kazdy by chcial tutejszym powiedzeniem : maslo, smietane, maslanke i maselniczke i pienadze za maslo za cene masla.

Najwyzej przeczekamy, choc podobno wcale latwiej ludziom kupic w przyszlosci nie bedzie oprocentowania kredytu podobno beda ciagle wzrastac i banki nie beda mogly porzyczac ludziom, ktorzy nie maja minimum gotowki na koncie.

Tylko nie wiem ile czasu przyjdzie nam poczekac, bo ja w przyszlym roku chcialabym Synkowi siostrzeyczke lub braciszka sprezentowac i wtedy w mieszkanku zrobi nam sie troche ciasno.

Na poczekaniu wybieramy sie dzis wieczorem na urodzinowa parapetowe do znajomych. Wymyslili nawet temat imprezy : starzy, lub starosc. Wyciagnelam niemodna spodnice z dna szafy, przyobleke sie szalem i bedzie. Myslalam, zeby do spodnicy nalozyc buty sportowe - ale cie chyba na to nie zdobede :). Przy makijazu wyjade szminka poza usta i bedzie :D
2011-10-26
Takie czarna mysli zawsze mnie na jesien nachodza. Przeczekac trzeba i tyle.

Dzisiaj rano wstalam lawa noga. Zaczelo sie od tego, ze synek obudzil sie przed szosta i poplakiwal. Wstalam, znalazlam mu smoczek pod lozkiem i powiedzialam, zeby jeszcze pospal. Troche sie buntowal, ale po kilku minutach sie uspokoil i pomyslalam, ze jeszcze pol godzinki blogiego snu przede mna. 5 minut pozniej zadzwonil budzik Cheri. Kocica zaczela miauczec o chrupki swoje, Synek zaczal wolac mame a Cheri wylaczyl budzik i przekrecil sie na drugi bok. Wrrr. Jak ja nie lubie takich pobudek. Wstalam, bo i tak sie nie dalo spac. Nakarmilam moich podopiecznych, pozmywalam, posprzatalam kuchnie i wtedy wstal Cheri. Caly ranek nie moglam mu tego przebaczyc. Przeszlo mi dopiero jak pojechalam po odbior zimowych butow z nowymi obcasami i zobaczylam ze przeceny w sklepie z ubraniami. Pomyslalam zajrze, moze znajde pare jeansow, bo okrutnie mi ulubionej pary brakuje. Jeansow porzadnych nie bylo, wyszlam za to ze sklepu z marynarka, koszula i bluzka i swetrem - do prawdziwych zimowych przecen wystarczy.
A potem zadzwonil cheri z nowina, ze zadzwonila do niego jakas kobieta o mieszkanie i na pierwszy rzut oka (czyt. ucha) wygladala konkretnie. Sie zobaczy.
2011-10-22
Przyszla jesien, tak troche nagle, bo tydzien temu bylo jeszcze w miare cieplutko. A tu nagle, rano sie wstaje do pracy  - noc jeszcze i ledwie 4 stopnie. Brrr. Jak ja nie lubie tej pory roku, kiedy trzeba wyciagnac zimowe kurtki, szaliki. Synek na szczescie czapki z glowy nie sciaga i tylko jak wychodzimy z domu to mi mowi : "froid"  a ja mu tlumacze: tak synku, zimno jest.

Popijam herbatke zeby sie rozgrzac. Usmarzylam paczki i teraz wietrze mieszkanie bo smierdzi strasznie olejem. Synek spi a ja slucham trojki i zbieram sily na sprzatanie. Zaprosilam pare osob na wieczor, niektorzy wpadna moze tylko na szklaneczke, inni moze zostana na kolacje. Musze jeszcze na to kolacje cos wymyslec, bo sama pomidorowka nie wystarczy :)
A z takimi temperaturami, mam ochote na bigos czy inne leciutkie danie.

Nie wiem. Nie wiem co ze soba zrobic. Jestem nijaka, nie chce mi sie smiac, nie chce mi sie nic. Polozylabym sie na kanapie i zasnela. Ale potem zalowalabym, ze znowu nic przez weekend nie zdazylam zrobic. Bo przez tydzien pracy, nawet nie ma szans, zeby cos konkretnego zrobic. Kiedy uloze Synka spac nie chce juz mi sie nic. Nawet przygotowanie prosciotkiej kolacji staje sie ogromnym wysilkiem.
Co to za zycie : pracujemy na kredyty i zamierzamy sprzedac mieszkanie nasze, zeby zaciagnac jeszcze wiekszy. Zakladamy sobie sami obroze na szyje a potem marudzimy, ze ciezko jest. Co to za zycie : pracujemy 40 godzin w tygodniu ale z domu wychodzimy o 7.00 a wracamy o 18.00. Czasem zastanawiam sie czy lepsze to moje zycie, czy lepsze te, ktore kiedys znalam : bez niczego za to z ogromem czasu, z ktorym nie wiadomo co zrobic, bo nie ma sie niczego, zeby go godnie wykorzysac. Moglabym synkowi podarowac ten czas, ale nic po za tym a ja chcialabym, zeby to dziecko mialo cos na starcie; mialo wybor szkoly np. Ja nie mialam. Rodzicow moich nie bylo stac na to, zeby zaplacic za internat. Dojezdalam do pobliskiego liceum, ktore podobno mialo "renome" w powiacie, ale po maturze szans na Uniwersytet Warszawski nie mialam zadnych. A zdawac na pobliskie uczelnie z renoma podobna do tej z liceum, zeby potem znalezc prace w podbliskim miasteczku, albo nawet i nie. Zyc z miesiaca na miesac z marzeniami na rozmiar miasteczka... To nie dla mnie.
Zakopalam sie wiec tutaj z kredytem, myslac, ze moglabym wiecej, szerzej jeszcze marzyc. Ale patrzac na start, mysle, ze to co mam jest juz sobie godne.
Tylko dlaczego, wciaz mam uczucie niespelnienia? Mam super rodzinke i powtarzam wsystkim i sobie, ze dom wazniejszy od kariery. Tylko, ze nawet bez kariery mego domu prawie nie widze. Za krotko, za szybko. Synek zaczyna juz mowic...
2011-10-09
Niedziela. Wstaje o siodmej rano, bo synek domaga sie sniadania, a do tego wyspal sie godnie o powrocie do lozeczka nie ma juz mowy.
Budze sie powoli w jego towarzystwie i dam Cheri odpoczac po ciezkim tygodniu.
Szef jego, skoro sezon w pelni dorzuca mu ciagle RDV strojenia i pianina do przygotowania do transportu, bo zostaly sprzedane i wszystko na raz. Kiedy Cheri wraca do domu, to juz na nic nie ma ochoty. A w piatek zmusilam go do kolacji u sasiadow. Sasiadka z wyspy Reunion, sasiad Polak. Wypilsmy wiec polskie piwo, fracuskie wino i rum z wyspy. Sobota byla ciezka...
I obiecalam sasiadowi pomidorowa, bo jego polowa nie potrafi. Teraz bede musiala sobie przypomniec jak sie taka zupke robi. Bo ja przyzwyczajona jestem do zup wiejskich : z kawalkami kartofelkow, gotowanej na kawalku kosci. A sasiad pewnie zna tylko "miastowe" z makaronem.
A cheri za zupami nie przepada, wiec zadko mam okazje je robic.
Jakos podolam.

Synek zaczyna powtarzac za nami, coraz wiecej mowi i coraz wiecej broi. Charakterek tez ma niezly. No ale gdyby nie mial, to nie bylby moim Synkiem...

A kiedy synek zapyta swojej mamy :
- Mamo, a po kim ja mam moj rozum?
To mu odpowiem:
- Po tatusiu, Synku, po Tatusiu. Bo ja jeszcze moj posiadam.

Archiwum
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
4675
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
316
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
7
Zobacz serwisy INTERIA.PL