| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
Księga gości
| O mnie |
|
| sfrancuziala5 |
|
|
| Słówko o mnie |
| Lubie gotowac, choc nie zawsze mi to wychodzi. A interesuje sie prawie wszystkim o ile jest to ciekawe |
| Zobacz mój profil |
|
|
|
|
2012-05-12
|
Trzeci raz wpisuje ta notke, mam nadzieje, ze sie synek z drzemki nie zdazy obudzic.
Zazwyczaj o tej porze roku zachwycam sie zapachami wszelkich wiosenneych roslinek. W tym roku wiosna jest bezzapachowa.
Dziwny ten czas. Niedawno wracajac z pracy patrzylam na niebo, przykryte cizkimi chmurami o dziwnych kolorach, ktore przypominalo mi te z amerykanskich filmow o koncach swiata i atakach ufoludkow. Szukalam ukradkiem statku kosmicznego wylaniajacego sie zza chmur.
Bylismy w Normandii u tesciowej. Bylismy na weselu. Wymarzlam sie okropnie w mojej superanckiej, modnej letniej wukience (bylo ledwie 8 stopni przez caly dzien). Ale bylo warto dla efektu sukienki ;)
Pomarudze na tesciowa tutaj, bo mam niewiele okazji. Tesciowa jest skapa. Nie ogrzala domu dla gosci, bo ropa duzo kosztuje. A skoro bylismy prawie nad brzegiem morza, to zaserwowala nam rybke : panga (to azjatycka najtancza mrozonka). Synek jej unika, bo zamiast porozmawiac z dzieckiem i troche sie nim zainteresowac, tylko glaszcze po buzi i mowi, ze sliczny. Fakt ze synek jest przeuroczy, ale kazde normalne dziecko znosi takie traktowanie przez kilka minut albo i wcale. Nawet cheri zaczelo to pod koniec niezle denerwowac.
Dobrze, ze byla tez jedna z siostr Cheri. Synek ja za to bardzo lubi i rozladowywala atmosfere.
A co do moich przeczuc - pierwsze sie sprawdzilo :) |
|
Komentarzy:
0
|
|
2012-05-01
|
Nareszcie mam troche wolnego w pracy, przedluzylam sobie weekend ten i nastepny (bo tu trzeci maj jest pracujacy, za to osmy wolny). Teraz odpoczywam, a w przyszly weekend lecimy do Normandii na wesele zajomego Cheri. Juz dawno ta mnie bylismy, synek zobaczy babcie i ciocie, bo zadko ma okazje je odwiedzac.
Zaszelejemy na weselu i bedzie. Oby tylko pogoda dopisala, bo dosc juz mam serdecznie ciaglej szarugi. W marcu mielismy kilka dni piekenj pogody a potem juz tylko lalo, wialo albo bylo nijako. Dzisiaj jest pierwszy dzien chyba od miesiaca kiedy ma nie padac i dociagnie do 18 stopni. Juz bielsza byc nie moge. Z braku slonca stane sie nidlugo przezroczysta.
Synus zaczal ogladac bajki i uwielbia rodzine Barbow (Barbapapa) i malego osiolka TroTro.
Babry sa fajne, bo troche edukacyjne, za to osiolek pokazuje wszystkie glupie pomysly dzieci, na ktore bede musiala sie przygotowac. Osiolka Trotro mniej lubie, bo za wszystkie psoty, ktore on wymysla rodzice nigdy go nie ukarza, tylko smieja sie z nim jak z dobrego zartu. Ale bajki sa krotkie, rysunki ladne i Synus sie umie tak ladnie przymilac kiedy chce ogladac Trotro... /:
Bylismy niedawno z Synkiem na przegladznie 24 miesiecy. Rosnie godnie : 93 cm, 13 kg. Zabawy wszystkie pediatry zrozumial wnet i grzecznie wykonal, a po badaniu, chcial, zeby Pani doktor jeszcze go troche poogladala, bo bycie golaskiem jest zabawne. Grzeczny jest synek na razie, slodki. miod nie dzieciak.
Czuje cos, ze zachodze w druga ciaze... Postanowilam, ze poczekam z testem jeszcze troche, zeby moc z prawie czystym sumienien wypic lampke szampana na weselu za tydzien.
Czuje tez, ze bedzie to drugi chlopczyk, chociaz wolalabym dziewczynke. Ale poradze sobie z tym, chlopcy tez sa fajni - mam na to dowod z Synkiem :)
Zobaczymy, czy moje przeczucia sie sprawdza.
Na razie za to nic nie przeczuwam, co do sprzedazy mieszkania - i to zaczyna mnie troszeczke martwic. Mam nadzieje, ze po wyborach i z ladniejsza pogoda cos sie ruszy. |
|
Komentarzy:
1
|
|
2012-04-21
|
Synek ma 2 lata.
Zorganizowalam mu nawet prawdziwe urodziny, z balonami, tortem ze swieczkami, kolegami do zabawy. Wszysto pieknie sie udalo, chociaz otarlam sie o katastrofe : kiedy wyjmowalam serniczek z formy na tace rozpadl mi sie na kawalki. Ale przyklepalam, dodalam galaretki do zmiksowanych truskawek, zeby to wszystko zalapic i zamaskowac, przykrylam tym ciasto i nikt nic nie zauwazyl.
Na razie jest wszystko pieknie, z niania wszystko nagrane. Cheri troche mniej na swoja prace narzeka, w mojej pracy wszystko sie uklada. Nie jest zle. No i na szczescie wielkie nie mam na co narzekc, dlatego ostanio nie pisuje :).
Slysze tylko o nieszczesciach, ktore spotykaja blizszych i dalszych mi ludzi i prosze Boga, zeby nas zle rzeczy z daleka omijaly.
|
|
Komentarzy:
2
|
|
2012-04-14
|
Chodzi za mna ciagle ta piosenka:
www.youtube.com/watch
moglabym jej sluchac w kolko jak nastolatka.
napisze niedlugo
|
|
Komentarzy:
1
|
|
2012-03-31
|
No i jest wiosna : ptaszki spiewaja, pogoda piekna, trawa zielona, forsycje i sliwki w kwiatach. Zyc nie umierac !
Synek nie chce wieczorem wracac do domu, tylko jezdzilby swoim motorem do upadlego. Zaczyna mi opowiadac, jak bywa u niani : Jejet, Polo, o, rober bum, ema velo. Co w jego jezyku znaczy : Niania i Paul (dugi chlopczyk u niani) bawili sie woda, a Robert (maz niani) albo rabal drzewo, albo w cos mlotkiem stukal. I bawil sie z wnuczka niani, ktora jezdzila na rowerze.
Albo : mimi bonbon tele. Co znaczy, ze jak niania zabiera go do swojej kolezanki, to moze jesc cukierki i ogladac telewizje. Ha, niedlugo wszystko bede wiedziec o zyciu niani :)
Bo czy nie wszystkie matki, ktore musza zostawic swoje pociechy pod opieka innych, nie mysla przez chwile, zeby zamienic sie jakies male stworzonko, zeby zobaczyc jak malec zachowuje sie przy naszej nieobecnosci, albo jak postepuja z nim inni?
Bylismy po za tym niedawno na basenie, specjalnie urzadzonym dla maluchow : zamki ze styropianu i dywany, mnostwo statkow, krokodyli, pilek, zjezdzalnia, woda podgrzana jak trzeba. Podobalo mu sie bardzo, dobrze, ze sie jeszcze nie potrafi upominac o wszystko, bo codziennie by chcial na basen.. |
|
Komentarzy:
0
|
|
2012-02-25
|
Nic wielkiego sie nie dzieje. Za to mnostwo malutkich. Czekamy na wiosne zeby:
- sprzedaz mieszkania sie ruszyla
- nauczyc Synka siusiania do nocnika
- miec troche wiecej energii na wszystko (bo brak slonca zaczyna nam sie odbijac przemeczeniem)
- wyjsc troche z rutyny
- miec rozmowe z szefem o podwyzke ;)
- przestac palic
- odlozyc troche na wakacje
- wzasc kilka dni wolnego i odpoczac
- itp
"Uwielbiam" czekac. Zawsze znajdzie sie jakas okazja na czekanie na to lepsze. Ale normalnie juz dosc mam zimy i starego plaszcza, ktorego wyciagnelam spod lozka przy prawdziwych mrozach. Chce, zeby dni byly dluzsze i poranki cieplejsze. Juz teraz zaczyna byc lepiej - dzien wstaje, kiedy wychodzimy z domu, ale w marcu wszystko nam popsuja i znowu trzeba bedzie czekac na sloneczne poranki.
Synek od niedawna zrozumial, ze rzeczy moga nalezec do niego lub innych osob. Za kazdym razem jak zagarnie jakas nowa rzecz, krzyczy glosno "à moi" i sprawa jest uregulowana. Bo przeciez wszyscy wiedza, ze misie, smoczki i zabawki sa jego. Lubi powtarzac tez, ze zapalniczka i papierosy sa taty, a kosmetyki mamy. Ach te stereotypy - juz od dziecka sie je ksztaltuje... :)
|
|
Komentarzy:
1
|
|
2012-01-28
|
Jestem, zyje, zagladam od czasu do czasu, chociaz coraz wiecej moich ulubionych blogow "wymiera" albo zasypia. Szkoda.
Chociaz nie moge nikogo winic, bo i ja przysypiam troche mojego bloga. Ale ostatnimi czasy kiedy juz znajdowalam moment, zeby przysiasc spokonie przed komputerem, absolutnie nic wartego opisania nie przychodzilo mi do glowy. A notki w stylu dzis zrobilam to a jutro moze zrobie tamto sa mdle, nie bede takich serwowac.
Ze sprzedaza mieszkania wciaz nic sie nie rusza. Przychodza od czasu do czasu nowi agenci nieruchomosci. Mowia, ze mieszkanie fajne, podpisuja umowe o sprzedaz a potem o nich ni widu ni slychu. Od czasu do czasu, ktorys sie odezwie, ze mialby zainteresowanych ludzi, albo z nimi przyjdzie, albo spotkanie odmowi, bo sie w miedzyczasie klientowi odwidzialo. I tyle. Meczace to troche jest, bo trzeba szybko wracac do mieszkania, zeby kogos oprowadzic. Trzeba, zeby to mieszkanie jakos wygladalo, wiec Synek nie moze sie swobodnie bawic. Ludzie czesto przychodza ze sporym spoznieniem i czasem nawet za to nie przeprosza. Nie moge swobodnie suszyc prania na srodku salonu, wiec mi sie to w lazience zbiera. Itd, itp. Mam nadzieje, ze sie na wiosne cos ruszy, bo inaczej wycofamy to mieszkanie ze sprzedazy i bedziemy szukac innego rozwiazania.
Bo postanowilismy, ze w najblizszej przyszlosci wyciagne spiralke i zobaczymy co sie stanie...
Synkowi dobrze zrobi towarzystwo, bo sie jako jedynak rozbestwia :)
|
|
Komentarzy:
1
|
|
2011-12-30
|
Sprawilam Cheri okropny prezent. Gre w wojne na Wii. Mam teraz dzwiek i wszystko na ekranie w telewizji. I nagle wieczory zrobily sie dlugie z mnostwem czasu do wykorzystania. (Skoro beznadziejnych seriali nie da sie ogladac, bo Cheri monopolizuje telewizor)
Zrobie sobie za to paznokcie czerwone i poszperam po internecie :)
Cheri za to sprawil mi cudowny prezent : bilety na koncert Ded hot chili pepers!!!! Beda grali na paryskim stadionie pod koniec czerwca. Juz dawno nie bylam w Paryzu. A Red hodsi... Tak od dawna o nich marze. Cheri potrafi mnie uszczesliwic :)
A Synek tez mial mnostwo prrezentow pod choinka. I z babcia francuska mogl troche poobcowac. Ale wolal ciocie - chyba byla po prostu wobec niego mniej natarczywa. Babcia domagala sie ciagle buziakow, a synus nie lubi jak mu sie ludzie narzucaja. Za to o Ciocie sie teraz jeszcze pyta. Albo wyczul, ze do babci mamy troche rezerw. |
|
Komentarzy:
1
|
|
2011-12-17
|
Jak zwykle nie mam czasu pisac.
Ale z trzeciej strony, tez dobrze, bo przynajmniej ciagle cos sie dzieje.
Dzis wieczorem lecimy na koncert lokalnego zespolu. O takiego, nazywa sie Sinsemilia:
www.youtube.com/watch
jak sie da w Polsce wrzucic lacze...
Synek na razie jest grzeczny. Pewnie nie chce rozgi pod choinke dostac... Prawie co weekend go komus na nocke oddajemy. Nie placze za mama, nie marudzi. I ostatnio przepada za ciezarowkami, jak tylko zobaczy jakas, to nam pokazuje, "Camion!" - krzyczy. I jak ogladamy ksiazke z autami to specjalnie pokazuje autobus, mowi, ze ciezarowka i sie smieje. Takie male i juz sie przedrzeznia :D
Nie zdazylam nawet kupic jednego prezentu dla Cheri. Dobrze, ze prezentami Synka zajmie sie Swiety Mikolaj. Nie moge tez sie zdzownic z tesciowa, ktora w tym roku do nas przyjedzie, zeby sie dogadac co do zakupow. A czas mija. W poniedzialek nic nie bede mogla zrobic. Zostanie mi 4 dni na wszystko. A jeszcze chcialabym znalezc tu gdzies sledzie, co jest misja prawie niemozliwa, bo w tutejszych skepach wprzedaja tylko sledzie wedzone, a solonych nigdzie nie upatrzy. A zeby dojechac, do jednego "ruskiego " sklepu trzeba mi godzinke w jedna strone. A czas moj na wage zlota. Najwyzej, jak nie bedzie sledzi, to beda ostrygi - na bezrybiu, tez ryba :) |
|
Komentarzy:
2
|
|
2011-11-21
|
Nie poszlam do pracy, Synek zarazim mnie grypa zoladkowa...
I mnie i cheri. A tak dobrze sie zlozylo, ze Cheri mial akurat wizyte u lekarza.
Mi musi do jutra przejsc, bo za duzo roboty mi sie nazbiera. le dzis rano, jak grzalam Synkowi mleko, nogi sie pode mna uginaly i zimne poty przechodzily. Nie mialam sily doslownie na nic, bo caly wieczor i pol nocki spadzilam na wymiotowaniu.
Ile czasu czlowiek moze przezyc tylko na plynach, bo dzisiaj tylko herbatki albo wode popijam.
|
|
Komentarzy:
3
|
|